25 listopada 2009

Chyba zwariowałam!

Bo trochę za bardzo się nudziłam...
Postanowiłam zrobić szale,takie jak robią dziewczyny...z LUNY...
Ta...
Pogięło mnie całkowicie, bo nitka cieńsza niż kordonek.
Do tego 10dag to 520m.
Już widzę jak to wszystko wyrabiam...

Muszę skończyć rękawy,pozszywać sweter i kolejne "artystyczne" dzieło ukończone.
A czasu coraz mniej,przed świętami musi powstać jeszcze jeden męski sweter (!!!) no i ten szal z Luny...
Nie wspomnę o rozbebłanym komplecie dla Pauliny :/
I niby jeszcze miesiąc,ale...
Na 16 grudnia(czym wcześniej się nie pochwaliłam), piekę dwa kolejne ciasta.Albo sernik i tort albo sernik i jakieś drugie ciasto,zleceniodawca jeszcze myśli.
Oczywiście wychodzi też mi wyjazd do UP...i pewnie jeszcze kilka innych rzeczy.
jeśli chodzi o UP, to zastanawiałam się już czy czasem im informatyk nie zdechł,bo w necie jakby nie ma nowych ofert pracy chyba już z 6 tyg!!!!!!!
Postanowiłam zakupić gazetę z dodatkiem praca, taka NTO...mniejsza z tym.
Otwieram ogłoszenia i...mój UP nie zamieścił żadnych ofert.Opole jest,Strzelce są a Olesna nie ma.
I sraka.
Ogólnie to znalazłam jakieś ogłoszenia z cyklu "dam pracę" -kucharkom,murarzom...albo akwizycja.
I co ja mam robić?
Gdzie szukać?
W necie też nie ma ofert takich jakie by mnie interesowały- i nie chodzi o to,że wybrzydzam,ale powiedzmy szczerze, z moim CV na sprzątaczkę mnie nie wezmą, na inne stanowiska,albo brakuje mi języka (niemieckiego - którego nie zamierzam się nawet uczyć, bo to język wroga),albo nie mam doświadczenia,albo wiekowo się nie mieszczę itd.
Nic tylko się powiesić na pierwszym lepszym drzewie.

Z braku pracy i perspektyw planuję już Wigilię i święta bo tradycyjnie spędzimy je w domu, z moimi rodzicami.
Rodzice również w tym roku nie usłyszą,że zostaną dziadkami i chyba już nigdy tego nie usłyszą...
co znów wpędza mnie w kompleksy,depresję itd.

Świruję,a raczej staram się robić wszystko,żeby o tym nie myśleć.
Moje FF mówi mi,że to już 30 nasz wspólny cykl...a cykle były różnej długości...

Lista prezentów zrobiona,cóż pozostaje mi jakoś przewegetować do przyszłego tyg, pojechać do UP,upiec pierniczki no i mogę wegetować dalej, do świąt i do usranej śmierci...

23 listopada 2009

Komplet dla Magdy





Jak widać komplet dla Magdy skończyłam.
Pierwsze zdjęcia-przed wypraniem-te ze mną, zdjęcia samego produktu -po wypraniu.
Kolor jak najbardziej prawdziwy,szalik nie jest zbyt długi ani szeroki,ale w sam raz,żeby nim szyję owinąć dwa razy.
*
U mnie bez zmian...
Czekam na okres,temperatura spada,więc nie ma szans na Gwiazdkowy Prezent...
Dalej bez pracy i perspektyw na takową :/
Ogólnie chujnia...

13 listopada 2009

Zdecydowanie...

...nie wiem co robić...
tak ogólnie...
Czy tutaj tylko zdjęcia a na owlnogu pisać, czy może wszystko tutaj?
No nie wiem...
nigdy nie potrafię sama nic wybrać...

coś tam w domu robię...

Przeważnie siedzę przed piecem i sprawdzam czy nie wygasa aby...bo palić w piecu to ja nie potrafię.

Przy okazji poszłam śladem innych i mam rozgrzebane trzy różne robótki-komplet dla Pauliny,komplet dla Magdy i mężowski sweterek...

I tak to się robi,wolniutko.

6 listopada 2009

Pracowity tydzień







Po kolei
Skończyłam swetrzysko dla męża...już wiem,że nosić go nie będzie...
Bo mu bicepsy się nie zmieszczą w rękaw...
Mądry Polak po szkodzie...
Ściągając miarę uwzględniłam tylko pas i klatę i pod taki rozmiar robiłam sweter.
Jak się okazało,powinnam uwzględnić również okazały biceps...
Sweter pewnie trafi do mojego taty.
Bo wzrostem i na szerokość będzie dobry a i biceps taty powinien się zmieścić...
Ogólnie sweter doprowadzał mnie do szału.
Robiłam wg "przepisu"
I tak, tył wyszedł dłuższy niż rękawy a głównie mam na myśli podkrój pachy-tył miał większy podrój od rękawa a tyle samo spuszczałam!!!!
Musiałam nadpruć trochę tyłu,by pasował do rękawa...
Jak już to zrobiłam i przyszyłam rękaw, zorientowałam się,że rękaw przyszyłam lewą stroną do prawej... i kolejne wypruwanie.
W końcu po trzech godzinach (prawie) zszywania i zabaw z pruciem ukończyłam dzieło.
ZAZNACZAM,ŻE DOPIERO UCZĘ SIĘ ROBIĆ NA DRUTACH,WIĘC PEWNIE SWETER NIE SPEŁNIA ŻADNYCH NORM A SZCZEGÓLNIE ESTETYCZNYCH.
Ostatecznie,jak tata nie będzie chciał tego wytworu,zostawię go sobie.
*
Zamówione ciasta upiekłam.
Z sernika nie jestem zadowolona, bo się przypiekł po bokach!!!
Blacha od gościa,któremu ciasta robiłam,ledwo mi się zmieściła w piecyku.
Na sernik poszło dwa kilo sera!!!
Drugie ciasto wyszło wspaniale.
Klient zadowolony,ja też,bo mam kasę na włóczkę na mężowy sweter-w końcu muszę mu zrobić obiecany sweter...
W międzyczasie robię kopię budyniowego kompletu-i albo trafi do osoby o której myślę albo zostanie u mnie.
*
Dwie noce byłam słomianą wdową...
Cholernie głupio się śpi samej w łóżku...
i jakoś w domu głupio, bo A. zawsze miał pierwszą zmianę a tu nagle nocka...
Winna maszyna na której pracował- tą oddali do naprawy :/
Tak więc mąż miał nocki,a dziś dla odmiany drugą.
O 6:00 zszedł z nocki a na 14 już musiał iść znowu :/
Wyspał się jak cholera...
Ja przy okazji też, bo ciasta piekłam do 2 w nocy a po 6 musiałam jechać po niego do pracy,bo dojazdu nie ma.

Na jutro zaplanowane zakupy,pewnie pojadę sama,bo jak on wróci przed 23 (oczywiście muszę po niego jechać - CO ZAZNACZAM,NIE PRZESZKADZA MI,ŻEBY NIE BYŁO), to pewnie będzie spał przynajmniej do południa...
ZAPOMNIAŁAM DODAĆ,ŻE JEGO NIEOBECNOŚĆ WIĄŻE SIĘ Z SAMODZIELNYM PALENIEM W PIECU CO....

2 listopada 2009

Serial kryminalny "KTO CIĘ TAK URZĄDZIŁ?"

Odcinek 1111111111




*
Pisać mi się dziś nie chce...
Będą tylko foty tego,com se uczyniła na głowie...
Przed operacją włosy były prawie do pasa....
Kolor wlosów: ciemny blond(na zdjęciu wyszły jak zawsze -nie takie)-żadnej farby nie ma i chyba nie będzie,bo u mnie na wsi i w okolicy nie mają żadnej miedzi czy marchewki w szamponetce....