Grudzień zaczął się pechowo...
Zastanawiam się kiedy ten cholerny pech nas opuści...
Odszedł "Łoren" (kto ogląda spadkobierców to wie,że Łoren jest przyjacielem wszystkich).
My też mieliśmy takiego przyjaciela.
Był przyjacielem mojego męża 13 lat, moim tylko 7 z hakiem.
Był przyjacielem kotkapieska, moich rodziców...
I odszedł.
Po cichu...jak nikogo przy nim nie było.
Mam wyrzuty sumienia, bo byłam ostatnią osobą z którą przebywał.
I zaświadczam,że był żywy jak wychodziłam.
No więc zostaliśmy bez TELEWIZORA.
Czuję się jak bez ręki i nogi.
Nie obejrzę "Mody na sukces","Pierwszej Miłości","Na wspólnej".
Skomplikował nam życie na maksa.
Zdechł przed świętami.
Ja nie mam pracy...
Nie wiem kiedy i za co sprawimy sobie nowego Łorena.
Dostaję pierdolca od rana- bo przecież radio to nie to samo co telewizor.
Jak sobie pomyślę,że bez telewizora będę kilka miesięcy to dostaję szajby.
Bo komputer to też nie to samo,z moim "szybkim" internetem to mogę sobie jedynie żyły podciąć i zaświadczam,że przędzej całą krew mi się wysączy niż mi się strona zmieni...
Robię wszystko i nic.
napierdalają mnie zatoki,serce od kilku dni mi dokucza...czekam aż się nakryję kopytkami i zostanę w takiej pozycji na wieki wieków.
Sweterek czeka na zszycie-nie chce mi się.
Szal z Luny sprułam i zaczynam nowy-nie wiem kiedy.
Odeszła ze mnie cała energia.
Nic tylko sobie kupić trumnę, położyć się w niej i czekać na koniec...
W piątek mam UP.
Jak wiadomo-piątek, chujowy początek.
Nie liczę na ofertę pracy,bo na dzień dzisiejszy nie mają żadnej nowej...
Wkurwa dostaję od szukania w necie i gazetach...
Ogólnie jestem nastawiona ANTY do wszystkiego i wszystkich.
Czekam aż wybuchnę...


1 komentarz:
Ja niedługo zacznę szczekać na telewizor, bo zapomnę, co to takiego ;). Oczywiście nie z własnych chęci, tylko z powodu nie posiadania tv w akademiku. Znaczy, jest tzw. "telewizornia", czyli pokój z krzesłami i teleodbiornikiem, ale tam zazwyczaj przesiadują chłopacy i oglądają sport jakiś :/. Dlatego praktycznie notorycznie przesiaduję w necie, bo szybki jest. Nie to, co w domu. iPlus na wsi to jedno z gorszych rozwiązań, więc rozumiem doskonale Twoje cierpienia, bo przecież nie da się na okrągło czytać/wykonywać prac ręcznych/słuchać radia, jak wspomniałaś. Naprawdę nie mam pojęcia jak radzili sobie ludzie w czasach sprzed ery telewizji...Kurcze, mogłabym spróbować podesłać Ci kilka filmów, jeśli chcesz i masz np. konto na o2, bo tam duże załączniki słać można. Tylko nie wiem, jak byłoby z prędkością otwierania maila...
Prześlij komentarz